Dawno mnie tu nie było…

…a wordpress się rozwija. Zmieniłem szablon graficzny na nieco inny - czasem trzeba dać sobie trochę luzu. Całkiem niedługo wrzucę też nowy temat z dziedziny fotografii (razem ze zdjęciami).

Byłbym zapomniał - przy okazji składam spóźnione, ale szczere życzenia wszystkiego najpiękniejszego wszystkim Paniom. Chociaż, mimo swoich wielu wad, staram się być miły w każdym dniu roku, a nie tylko 8 marca.  Jeszcze raz całuję :)

Opublikowany w: on sobota, marzec 10, 2007 at 1:21 Komentarze (0)

Zamiast życzeń noworocznych.

Natrafiłem na angielskim bashu na cytat. Mieści się on w pierwszej setce najśmieszniejszych cytatów. I faktycznie jest całkiem śmieszny, ale przy okazji jest dosyć mocno osadzony w rzeczywistości.

http://bash.org/?414593

Dla nie znających angielskiego tłumaczę na polski:

Kobieta ma bliskiego przyjaciela. To znaczy, że jest on prawdopodobnie bardzo nią zainteresowany i dlatego tak często przy niej się kręci. Ona widzi w nim tylko i wyłącznie przyjaciela. Wszystko sprowadza do: “jesteś wspaniałym facetem, ale nic między nami nie będzie”. To bardzo podobna sytuacja do takiej, w której mężczyzna idzie do firmy na rozmowę w sprawie pracy, a przeprowadzający dyskusję kwalifikacyjną kierownik mówi: “Masz wspaniałe CV, masz wszystkie niezbędne kwalifikacje, ale nie zatrudnimy Cię. Za to użyjemy Twego CV jako podstawy do porównań z innymi ubiegającymi się o to stanowisko. Mamy zamiar zatrudnić kogoś o znikomych kwalifikacjach, prawdopodobnie alkoholika. Jeśli sobie nie poradzi, zatrudnimy kogoś innego, ale nadal nie Ciebie. Prawdę mówiąc NIGDY Cię nie zatrudnimy. Ale będziemy co jakiś czas dzwonić do Ciebie, żeby ponarzekać na osobę, którą zatrudniliśmy.”

Opublikowany w: on poniedziałek, styczeń 1, 2007 at 5:51 Komentarze (0)

Zamiast bożonarodzeniowych życzeń

Yeats napisał wiersz, a ja postanowiłem go przetłumaczyć po swojemu, bo inne tłumaczenia są według mnie złe, a wiersz zasługuje na coś więcej niż tylko zwykłe tłumaczenia.

Zamiast życzeń:

On pragnie szaty nieba
Gdybym miał niebem przystrojoną szatę
Przetykaną dnia i nocy światłem,
Błękitną, ocienioną i ciemną szatę
Mroku i jasności, i półmroku nawet;
Rozesłałbym tę szatę pod twoimi stopami.
Ale jestem nędzarzem - mam tylko marzenia,
Rozsyłam te marzenia pod twoimi stopami;
Stąpaj ostrożnie, bo stąpasz po mych marzeniach.

W. B. Yeats

Opublikowany w: on czwartek, grudzień 21, 2006 at 10:02 Komentarze (0)

Zbliża się 1k

Cokolwiek by nie mówić: ta strona została odwiedzona już prawie tysiąc razy.

W związku ze zbliżającym się jubileuszem chciałbym powiedzieć Wam coś miłego: pieprzę blogi. Nie obchodzą mnie Wasze myśli i proponuję, żebyście Wy nie czytali moich.

Skąd u mnie ta nagła zmiana? Nigdy nie nastąpiła - zawsze nienawidziłem ekshibicjonizmu emocjonalnego. Każdego, kto spróbuje nazwać tę stronę pamiętnikiem internauty, wytropię i zrównam z ziemią.

Jak czujecie sie teraz, drogie dzieci neostrady?

Z zupełnie innej beczki: patrzenie w słońce powoduje łzawienie oczu.

0 1 0
0 0 1
1 1 1

Opublikowany w: on środa, październik 4, 2006 at 12:46 Komentarze (2)

Wszyscy jesteśmy tylko ślepymi strażnikami

W zasadzie miałem nie wspominać o tej kapelce, która miała pozostać słodką tajemnicą dwóch osób zainteresowanych tym tematem. Jednak wspomnę… Bo w sumie, to żadna tajemnica. Zespół ten pochodzi z Niemiec i nosi nazwę Blind Guardian.

Co go wyróżnia spośród setek innych? Pewnie słodko-ochrypły głos wokalisty, przepiękne tematy gitarowe i cudowne podejście do fantastyki. Tak, to kolejny zespół pretendujący do miana twórców Epic Metalu. Chciałbym napisać i powiedzieć o nim coś więcej, ale tego nie da się ubrać w słowa. Dodam tylko, że Blind Guardian uznawany jest za faworyta wśród zespołów promujących tego typu muzykę, a teksty stoją na wysokim poziomie literackim.

Na zakończenie dodam, że warto prześledzić karierę zespołu od najwcześniejszych albumów, aż do najnowszych - da się zauważyć prawdziwe znaczenie słowa ewolucja muzyczna. Blind Guardian jak chyba żaden inny zespół, lawiruje wśród najróżniejszych podgatunków muzyki tego typu. Polecam.

Opublikowany w: on piątek, wrzesień 15, 2006 at 6:57 Komentarze (0)

Czas przeprosin

W życiu każdego człowieka nadchodzi pewien moment, w którym czuje się zobligowany do przeproszenia innego człowieka za swój czyn, słowo lub emocję.

W życiu każdego człowieka nadchodzi pewien moment, w którym czuje, że nie rozumie zachowań innych ludzi.

W moim życiu nadszedł drugi moment. W życiu otaczających mnie osób nadszedł ten pierwszy moment.

I tak już od kilku dni mam do czynienia z przeprosinami. Przepraszają mnie za głupoty, rzeczy nieistotne, banały. Przepraszają mnie za coś, z czego raczej powinni być dumni, niż zawstydzeni. Chodzą i obłędnym głosem tłumaczą mi, że nie chcieli, że było źle itp. itd. A ja z tego nic nie rozumiem. Po co? Dlaczego? Czemu akurat w tym czasie?

Ludzie drodzy. Opamiętajcie się i zlitujcie nad moją kondycją psychiczną! Nie przepraszajcie za byle, za przeproszeniem, odchody, bo dojdzie do tego, że będziecie przepraszać za głośniejsze stąpnięcie w mojej obecności. Co Was naszło? Jesienna deprecha dopadła? Nagłe ochłodzenie spowodowało inną pracę organów wewnętrznych?

Chociaż wytłumaczcie dlaczego Was wszystkich naszło z tym przepraszaniem w jednym czasie? Bo ja tego zrozumieć nie potrafię.

Przepraszam :D

Opublikowany w: on środa, wrzesień 6, 2006 at 5:59 Komentarze (0)

Centralia - co za potworek

Aż wstyd mi się przed samym sobą przyznać, że tam byłem. Udało mi się spędzić prawie godzinę przeciskając się wśród wrogich spojrzeń, poszturchiwań i dziko brzmiących wulgaryzmów. W nozdrza uderzał mnie zapach tanich perfum wymieszany z potem i cuchnącymi oddechami. Pośród nędznych puhukiwań jakiegoś faceta ze sceny, bynajmniej nie wokalisty, pośród wisków dzieci i śmiechów nastolatków stałem tam, jak postać z obrazu Edvarda Muncha i nie bardzo wiedziałem co tam robię.

Ach! Faktycznie! Miałem się z kimś spotkać. Z kimś ważnym. Przez nadmiar wrażeń zapomniałem, z kim i wróciłem do domu. Dopiero teraz uzmysłowiłem sobie, że miałem się spotkać z kimś, kogo nie można ignorować. Trudno. Nie pierwszy i nie ostatni raz dałem tzw. ciała.

Pozdrawiam wszystkich fanów In-Grid i Dody. Cieszę się, że nie mogę być z Wami.

Opublikowany w: on niedziela, sierpień 27, 2006 at 7:33 Komentarze (9)

This is my burden to carry.

Te mroczne stwierdzenie pochodzi z jednego z utworów niemieckiego zespołu Darkseed. Kapela została odkryta przez przypadek podczas “ogrywania” przez mojego kolegę nowej gry. Tak bardzo spodobał mu się utwór tytułowy, że postanowiliśmy namierzyć wykonawcę, którym okazał się być właśnie Darkseed.

Co można powiedzieć o tym zespole? W mojej opini nie ustępuje on poziomem takim gigantom jak Rammstein czy Die Toten Hosen, a w niektórych momentach nawet ich przewyższa.

Muzyka podawana przez Darkseed nie należy do prostych, łatwych i przyjemnych, chociaż na płytach można odnaleźć nawet “radiowe” hity. Przesłanie jest zwykle mroczne i dosyć pesymistyczne, chociaż czasem ciężko zrozumieć, o co chodzi, bo wokalista w jednym utworze śpiewa raz po angielsku, a raz po niemiecku. Z angielskim u mnie nieźle, ale z niemieckim klapa…

W każdym razie całość warta zachodu, jeśli nie zachwytu. Rekomendacją niech będzie reakcja mojego kolegi: “Co to jest? To nie ma prawa tak brzmieć!”

Darkseed HQ - http://www.darkseed.com 

Opublikowany w: on środa, sierpień 23, 2006 at 5:52 Komentarze (0)

Wtręt

Ostatnio, przekopując internet natrafiłem na wierszyk, który jak ulał pasuje do otaczających mnie obecnie wydarzeń multimedialnych i emocjonalnych. Pozostawiam go bez mojej interpretacji, Wam na pewno przyjdzie łatwiej zapoznać się z jego prawdziwą treścią. Znacie mnie w końcu, czyż nie? Znacie mnie lepiej niż ja sam.

tam stworzysz przeszłość
na nowo
otoczysz skrzydłami

pustym naczyniem nabierzesz
nowego ciekawego innego
upadniesz

i spotkasz mnie
gdy otworzysz
piwniczne drzwi

Opublikowany w: on piątek, sierpień 18, 2006 at 6:15 Komentarze (0)

Wredny sportowiec przeszkadza pieskom srać w parku!

Dokładnie do takiego wniosku może dojść każdy białostocki sportowiec, jeśli spróbuje przebiec się po parku przy ulicy Wierzbowej. Dziś miałem wątpliwą przyjemność spotkać w owym parku grupę starych bab z psami. Oczywiście psy były bez smyczy i kagańców. Rzuciły się na mnie trzy. Po celnym kopnięciu jeden z nich odpuścił, ale dwa goniły mnie dalej. Odwróciłem się i przeszedłem do natarcia. Oba znalazły się po chwili daleko ode mnie. Oczywiście zostałem opierdolony przez panie, że kopię ich prześliczne zwierzątka. Mam to w dupie. Gdybym był złośliwy, to pewnie zgłosiłbym to Straży Miejskiej ze wskazaniem na szczucie (panie nie zrobiły nic, aby powstrzymać swoje “pociechy”).

Przepraszam za wulgaryzmy, ale ostatnio krew mnie zalewa, gdy dzieje się coś tak absurdalnego.

Opublikowany w: on środa, sierpień 9, 2006 at 4:25 Komentarze (1)